piątek, 19 lipca 2013

Cudeńka z Grey Roomu

Kochani,
macie czasem tak, że wiecie o jakimś miejscu, koniecznie chcecie się tam wybrać, ale jakoś nigdy nie jest po drodze? No, ja miałam tak z salonem Pink Shopu na Chmielnej w Warszawie. Wcześniej byłam tam co najmniej raz w tygodniu po nowy wibrator, albo jakieś fikuśne majtosy, ale ostatnio jakoś omijałam Centrum. Tymczasem, nie wiem, czy wiecie, ale w rzeczonym sklepie otworzono pierwszą w Polsce wydzieloną salę (podsklep?, jak zwał tak zwał) z akcesoriami do SM. Uwielbiam ostrzejsze zabawy, więc w końcu dotarłam do "Grey roomu" (fajna nazwa, "50 twarzy Greya" to moja ulubiona lektura, choć gdyby była o mnie, to bym odwróciła role. Tak bym tego Greya wypieprzyła, że nie wiedziałby jak się nazywa).
Nie zawiodłam się. Szczególnie spodobał mi się zestaw strap-on Bad Kitty (trzy różne dilda, mmm).
Musiałam go sobie sprawić, bo mój poprzedni już jest trochę sfatygowany. Do domu wróciłam również z zestawem do krępowania nadgarstków Zado. Oj zapowiada się nieziemskie ruchańsko z moim Markiem. Czego sobie i wszystkich życzę.
Miłego weekendu
:*

PS
A jeśli nie jesteście z Warszawy i nie wybieracie się tam w najbliższym czasie znajdziecie również Grey Room w sieci. Wystarczy kliknąć na link Grey Room

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz