poniedziałek, 29 lipca 2013

Mała zabawka - wielka rozkosz

Małe jest piękne, ale duże więcej może? To porzekadło nie zawsze się sprawdza. Oczywiście, wolę jak w mojej cipce zanurza się większy fiut, lubię jak muszę rozwierać szczęki, żeby taką pałę włożyć do ust, ale są zabawki, których rozmiar wcale nie przekreśla. Niedawno z zaprzyjaźnionego sklepu Pinkshop dostałam do testowania urządzenie o nazwie "Micro set". Wyglądało niepozornie, ale dostarczyło mi ogromnej radości. Wiele większych dild i wibratorów nie zapewniło mi takiego orgazmu jak ten mały metalowy wariat z dwoma silikonowymi nakładkami - arcydzieło niemieckich inżynierów od pizd. Oh, żeby nasi politycy byli równie skuteczni jak to maleństwo!
Spazmy, jakie miałam dzięki temu wihajsterkowi przypomniały mi jak biłam seksualny rekord świata. Wtedy momentami też czułam, że już dość, ale coś dalej pchało mnie w kierunku nieskończonej rozkoszy...
PS. Się pochwa-lę ;) Przeczytajcie ten artykuł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz